Wężyki w łazience #2

Mój blog nie jest tylko miejscem, gdzie rozpatruje futurystyczny scenariusz przetrwania w razie W, ale także miejscem, gdzie piszę szeroko o zabezpieczeniu naszego majątku (i nas samych). Skupiamy się często na wielkich przygotowaniach, tymczasem „mikro katastrofy” mogą skutecznie uprzykrzyć nam życie.

Wczoraj radziłem Wam wymienić wężyki w kuchni i łazience, które niestety, co kilka lat mogą strzelić i spowodować zalanie mieszkania. Raz mi się to już zdarzyło, o czym pisałem tutaj:

Wężyki w łazience i kuchni. Czy w ogóle o tym myślisz?

 

Dziś jestem po wymianie opisywanych wężyków w łazience i sam jestem zaskoczony, jak słuszne okazały się moje przewidywania. Tzw. „inspekcja” nie pozwalała aż tak dokładnie obejrzeć wężyków przed rutynową wymianą. Po wymontowaniu – okazało się, że było źle i decyzja była jak najbardziej słuszna.

Popatrzmy, na dwóch wężykach w podobnym punkcie widać ślady korozji. Przypuszczam, że spowodowała ją skraplająca się woda na zgięciu.

To jest jedno z gorszych uszkodzeń i wężyki mogły strzelić już w każdej chwili. To zaledwie kilka lat po montażu.

Mechanizm jest taki, że kiedy stalowy splot skoroduje i przerwie się ciągłość stalowych nitek, one zaczynają obcierać gumę. Taki wężyk cały czas pracuje – przy włączaniu i wyłączaniu przepływu. Kilkadziesiąt – kilkaset cykli odkręcania i zakręcania wody… nie ma siły. Guma się w tym miejscu przetrze i wężyk strzeli powodując zalanie.

Jeśli przygotowujesz się survivalowo i dbasz o ekwipunek, zadbaj także o sprawne instalacje domowe. Warto, zdecydowanie warto działać, niż potem płakać.