W terenie… zamiast wody w butelkach PET

W terenie, zamiast wody w butelkach PET mam własne rozwiązanie. Po pierwsze uważam, i nie ja jeden, że PET nie jest optymalnym rozwiązaniem dla preppersa. Butelka plastikowa PET „puszcza chemię” do wody. Są to związki podobne do estrogenów, Drogim Czytelniczkom nie zaszkodzi, ale męskiej części publiki w nadmiarze zaszkodzi. Kiedy zatem mogę – preferuję szkło, które jest chemicznie neutralne.

W domu i biurze nie ma problemu z dostępnością buteleczek szklanych po sokach, które lubią domownicy oraz ja we własnej osobie. Nie wyrzucam tych buteleczek – myje je i wykorzystuje. Czasem powtórnie – jednorazowo (nie chce mi się wyjmować torebek), czasem kilka razy.

Sprawa prosta, na zdjęciu widzicie autentyczny napój, już trochę nadpity, „real” a nie żadne pozowanie na rzecz bloga. Butelka szklana z miętową herbatą. Świetna rzecz.

Za 20 torebek mięty zapłaciłem właśnie 1 zł 30 groszy w spożywczaku…

Zauważyłem ciekawą zależność. W terenie wystarczą mi max. 2 takie małe butelki z miętą lub innym naparem po 330 ml. Waga dwóch buteleczek to poniżej 1kg. Butelka plastikowa PET to 1,5 litra czyli 1,5kg. Jednak znacznie mniejszą ilością wywaru z ziół mogę się w dziwny sposób napić/nawodnić bardziej niż nieco jałową wodą.

Czy to psychologia, czy jakieś właściwości naparów i herbat? Nie ważne. Działa, odświeża i realnie pozwala mi obniżyć noszony ciężar w terenie oraz oszczędzić pieniądze.

Co Ty o tym myślisz? Napisz w komentarzach!

Polecam:

Zapasy wody pitnej