Uderzenie meteorytu jest realną katastrofą

W gronie znajomych padło pytanie, po co publikuję wpisy o tsunami, czy meteorytach w Polsce, przecież prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest niewielkie. Owszem, znacznie bardziej prawdopodobny jest np. wypadek samochodowy, czy jakieś katastrofy osobiste (utrata domu i pracy) niż to, że zabije nas „kamień spadający z nieba”.

Z tym, że ja się na tym blogu nie mam zamiaru licytować, bo realnie każdy z nas ma rację, zależnie od postawionych argumentów i punktu widzenia. Tematy katastrof są tu podejmowane niejako z urzędu – pytanie czy Ty jesteś na te katastrofy przygotowany/a?

Jeśli chodzi o meteoryty, to się po prostu zdarza co jakiś czas, normalne zjawisko. Średnio co 100 lat na Ziemię spada meteoryt o sile eksplozji całkiem pokaźnej bomby atomowej, bo około 1 megatony TNT (Wystarczający aby zmieść z powierzchni ziemi cały taki Wrocław), taki jak meteoryt czelabiński (2013 rok) czy też tunguski.

Mieszkałem kiedyś w Poznaniu. Na północnym skraju miasta znajduje się tam zespół kraterów uderzeniowych po katastrofie, która miała miejsce 5000 lat temu, czyli już za czasu rezydowania na tych terenach naszych genetycznych przodków. W skali historycznej nie tak znów dawno. Kliknij w obrazek – to jeden z kraterów w Poznaniu. Przy okazji wizyt w okolicach proponuję zwiedzić sobie Rezerwat Meteoryt Morasko, mało kto poza Poznaniem jest świadom istnienia tego obiektu.

Co o tym myślisz? Skomentuj!

Polecam:

Uderzenia meteorytów w Polsce? Krater/struktura Podlesie