Survival konsumencki, czyli dlaczego opłaca się być wrednym blogerem

Wiecie co? Próbuję zrobić reklamację zepsutych butów treningowych i oczywiście otrzymuję odmowę reklamacji – brzmiącą a’la NIE BO NIE. No nic dziwnego, klient wielu zachodnich marek w PL zwykle traktowany jest tak samo jak Polacy przez zachodnich sędziów we wczorajszym meczu PL-IRE, czyli po dziadowsku. Zabieram się więc do argumentów nie do odrzucenia. Piszę maila do centrali w PL.

Cube-New

Nazywam się XX i opisuję właśnie sprawę mojej reklamacji na blogach (XX tys. wyświetleń miesięcznie). Moja reklamacja butów została odrzucona ( …. bla bla bla.,… )

Rozmowa z działem reklamacji firmy pozostawiła mnie z informacją, że w przypadku odwołania ( …. bla bla bla.,… ) W moich artykułach i przygotowaniu materiału dla Czytelników chciałbym opierać się na faktach ( …. bla bla bla.,… ) Czy informacje prasowe pojawiające się z mojej strony mam wysyłać na Pani mail, czy także do centrali zagranicznej (doskonale znam angielski – nie będzie trzeba tłumacza).

Następuje odpowiedź:

W odpowiedzi na Pana maila z dnia XXX wyjaśniam, co następuje:
Sklep rozpatrzył zgłoszoną przez Pana reklamację w ustawowym terminie ( …. bla bla bla.,… ) Jednakże w związku z tym, że na tę chwilę sprawa jest dla nas zakończona, nie ma podstaw do tego, abyśmy ( …. bla bla bla.,… )

Postanowiliśmy jednak w drodze wyjątku przychylić się do Pana prośby i sprowadzić Pana buty do centrali ze sklepu. Ostateczna decyzja w sprawie Pana reklamacji  zapadnie do końca przyszłego tygodnia( …. bla bla bla.,… )

Dzisiaj przychodzi wiadomość:

….informujemy, że ( …. bla bla bla.,… ) po zapoznaniu się ( …. bla bla bla.,… ) oraz oględzinach ( …. bla bla bla.,… ) uznaliśmy Pańską Reklamację za zasadną i na wskazany rachunek bankowy zwrócimy pieniądze….