Po co nam tyle technologii? Nowe niewolnictwo

Po co nam tyle technologii naokoło? Tak, z jednej strony to jest spore udogodnienie. Chociażby taki smartfon. Jesteś na mieście, możesz użyć geolokalizacji i nawigacji, jeśli szukasz jakiegoś sklepu, punktu usługowego, czy chociażby drogi do celu, jeśli to wyprawa turystyczna. Możesz w necie porównać ceny produktów, zapytać znajomych przez komunikator o opinie. Jesteś on-line cały czas.

To samo jest w terenie. Nie musisz się martwić o zgubienie, problem kierunków, lokalizacji, map, orientacji jest załatwiony raz na zawsze. Możesz sprawdzić zawsze jakiś sposób w necie (np. jak skutecznie rozpalić ognisko z mokrego drewna), możesz się upewnić czy dana roślina, to na pewno to ziele, którego szukasz…

Tylko tak. Co jakiś czas na grupach FB ktoś puszcza wpis jak to nas zewsząd śledzą, kontrolują, trzymają na krótkiej smyczy, banują na FB, nic nie można powiedzieć, co człowiek myśli, bo za to nawet można pójść do sądu. Ograniczają de facto wolność na każdym kroku. Jaka to jest permanentna inwigilacja firm typu G***le, FB czy A**le, które zbierają o nas wszelkie możliwe dane, pozostawiając zero przestrzeni na jakąkolwiek prywatność i wolność wyboru… w reklamie nieustannie podtykają nam nowe produkty do kupienia…. Pojawia się też oburzenie, jak to nasze dane z endomondo czy innych systemów treningowych mogą być wykorzystane przez złych ludzi, w złych celach…

Tylko cholera o co chodzi? Najpierw sami wykosztowaliśmy się na ultra-drogi super smartfon, kliknęliśmy wszelkie „Zgadzam się” oraz „Akceptuję” byle tylko jak najszybciej zalogować się i np. podglądać zdjęcia atrakcyjnej sąsiadki na Instagramie, wieczorem natomiast zrobić jogging i wszystkim naokoło pochwalić się liczbą kilometrów i trasą, którą się zrobiło… Potem stękamy bo nam kradną prywatność.

Młodzi ludzie, kontrolowani przez smartfony, cieszą się „w pełni” swoim towarzystwem.

Przypomina to sytuację, w której niewolnik (w Rzymie niewolnik miał prawo do osobistego majątku, to był mały % kasy zarobionej dla pana) idzie z Panem do rymarza i za swoje własne oszczędności, kupuje sobie bardziej wypasioną, lepiej zdobiona obrożę na szyję, jara się „nowym modelem” z dodatkowym uchwytem na łańcuch, ale na Saturnaliach jak może sobie ostro popić, skarży się i biadoli na swoją niewolę ile wlezie. Jaki to ja biedny, niewolny, bez prywatności, uciśniony przez panów (polityków) i lichwiarzy (bankierów). No, kochani, to mi właśnie przypomina np. jaranie się nowym smartfonem.

Niewolnik z drewnianym klocem, by się właścicielom nie zgubił.

Drewniany kloc to pierwszy prototyp smartfonu.

Czyli po pierwsze, sami wpędzamy się w niewolę, kupujemy sobie lepszą obrożę, z lepszym nadzorem naszych „panów”, po drugie uzależniamy się zupełnie od sieci, nie umiemy bez niej zlokalizować i zorientować się w terenie, znaleźć się na mieście, samodzielnie podjąć decyzji. Bez sieci czujemy się psychologicznie niepewnie, samotni, zagubieni, bezradni. To jak ten japoński nastolatek co się zgubił na wycieczce w Niemczech, bo padł mu smartfon i tak długo błąkał się po lasach, że znaleźli go w Borach Dolnośląskich w jakiejś wiosce, wyziębionego i głodnego. Jeszcze trochę i pewnie by umarł, bo nie mógł doładować telefonu.

Survivaliści, preppersi, prepperki….  nie bądźmy jak ten niewolnik. Odklejmy się od ciągłego bycia online na smartfonie, w ogóle zastanówmy się nawet czy ten smartfon jest nam naprawdę potrzebny.

  • Nauczmy się znów ogólnie pojętej niezależności.
  • Nauczymy się znów nawigowania z mapy i kompasu. Nauczmy się podejmowania własnych decyzji, nie wspomaganych przez net i wyszukiwarki.
  • Nauczmy się pobyć dłuższą chwilę samemu, bez nieustannego „towarzystwa” znajomych na społecznościówkach, tylko ten jeden klik obok.
  • Nauczmy się myśleć o rożnych sprawach samemu, bez brania pod uwagę tego co powiedzą znajomi na FB i co powiedzą na portalu Gazety W…ażnej.
  • Nauczmy się bycia offline – te wszystkie maile i wiadomości mogą spokojnie poczekać, świat się nie zawali.
  • Nauczmy się wychodzić na spacer czy jogging bez żadnego śledzenia i innego endo-mendo.
  • Nauczmy się trochę powściągliwości i powagi – nie musimy się chwalić wszystkim na Instagramie, itp., nie musimy opisywać całego naszego życia na FB, itp.

Dzięki temu zyskamy więcej wolności teraz, a także więcej niezależności i samodzielności w razie ewentualnego kryzysu!  Nikt też nie będzie nas śledził, np. w czasie naszego joggingu w lesie, bo nie będzie miał jak… itp…, co było tak gorącym tematem niedawno…

Powodzenia i czekam na wasze komentarze.

Polecam:

Samowystarczalność