Mój typowy trening preppersa

Właśnie wróciłem z krótkiego marszu po okolicznych lasach. Czasem jest to raczej marszobieg, czy dość intensywny chód. Z resztą mniejsza o to. Chodzi mi po prostu o uzyskanie ciągłego wysiłku trwającego min 40-45 minut, licząc w krokach – okolice 5000 tys. Plan minimum.

Generalnie miałem ok 1,5h wolnego czasu wczoraj, mniej więcej tyle samo dziś i zrobiłem kilka kilometrów po lesie. Zarówno wczoraj, jak i dziś zafundowałem sobie podobny trening.

Oczywiście nie mogło zabraknąć akcentów prepperskich.

Na zdjęciu już po półmetku ze zrobionymi przy okazji zapasami naturalnej vit. C. Za chwilę będę zebrane owoce wykładał do wysuszenia przy grzejniku. Z wysuszonych wcześniej owoców zaraz zrobię herbatę.  Trenuję, piję, nie choruje – proste.

Finalny wynik to 9000 kroków,  6.34 km… i teraz apel do ciebie…

Nie ‚preppersuj’ tylko na necie, na stronach, grupach survivalowych, czy robiąc zakupy w sklepach internetowych. Rusz się sprzed komputera i zrób przynajmniej taki wynik jak ja, kilka dni z rzędu (a weź pod uwagę, że ja jestem po poważnej kontuzji i mam relatywnie słabą formę). Wg mnie trening preppersa, czyli marsze, wyprawy w teren, trening kondycyjny, lub chociażby realna praca fizyczna – to konieczny element przygotowań na czas SHTF. Samo siedzenie w ciepłym pokoju z laptopem na kolanach nie zrobi z nikogo bohatera…