Króliki – hodowla

W chudych, kryzysowych latach PRLu w mojej rodzinie były króliki. Oczywiście nie króliki miniaturki jako maskotki dla dzieci, ale jako źródło mięsa i skór. Nie marnowały się przy tym żadne obierki po warzywach, itp. Gospodarność na max.

Królik jak każde zwierzę hodowlane wymaga codziennej opieki i karmienia, czyszczenia klatek, hodowla jest pracochłonna, jednak z drugiej strony jeśli mamy w rodzinie emeryta i warunki by króliki hodować, to znacznie lepiej zorganizować mu zajęcie. Lepiej niech taki bezrobotny czy emeryt będzie zaangażowany hodowlą, niż ma siedzieć przed TV i gnić z piwem w ręce, jęczeć na swój los, uprzykrzać rodzinie życie i z nudów wymyślać różne cuda (np. na pewno jestem ciężko chory i za 2 miesiące już umrę). Może do tego jakieś kurki i już mamy cenne źródło białka (nie tylko na kryzys) i spokój w domu.

Zwierzaczki słodkie i z jednej strony szkoda „przerabiać na comber”, z drugiej strony to jest jednak najczystsze dostępne mięso idealne dla osób chorych, regenerujących się po chorobie, alergików, itp. To „inna liga” niż mięso z supermarketu. Już niejedna troskliwa mamusia radykalnie o 180 stopni zrewidowała swoje poglądy na temat spożywania królików, kiedy jej małe dziecko dostało pierwszych objawów alergii pokarmowej, atopii czy astmy.

Pozdrawiam! Hodujcie króliki, jak macie możliwość! Nie tylko na kryzys!

Wegetarianizm kontra survival