Kradzieże w komunikacji miejskiej.

Uważaj na kieszonkowców, trzymaj torebkę przy sobie, rozdzielaj pieniądze i dokumenty… Oklepane, dobrze znane rady, a jednak złodzieje w tramwajach, kolejkach i autobusach nadal dobrze się mają, bo nie brak beztroskich, niedbale zabezpieczonych ludzi.

800px-Arsenalna_metro_station_Kiev_2010_02Najbardziej sprzyjający dla złodziei jest oczywiście tłok, warto więc zastanowić się, czy koniecznie musimy jechać tym autobusem, czy nie damy rady wyjść z domu troszkę wcześniej, by nie trafić w porę wybieraną przez całe grupy młodzieży szkolnej.

Jeśli w okolicy zaplanowano jakiś mecz – wiadomo, że będzie tłum, do tego dość rozemocjonowany – dobrze sprawdzać to wcześniej i zmodyfikować własnych planów lub sposobu transportu.

Czy musimy też pchać się razem ze wszystkimi w drzwiach, z nadzieją przesiedzenia tych 30 minut? Ten największy tłok wśród pierwszych wsiadających, to wyśmienita okazja na przecięcie kieszeni w spodniach, spenetrowanie kurtki, odpięcie zamka w cudzym plecaku… Ostrożniejsi zostają nieco z tyłu, unikają silnego tłoku i nadmiaru bodźców dotykowych, rozglądają się i nie spuszczają swych rzeczy z oczu. Podręczne torby trzymają zapięciami do siebie, najlepiej przed sobą, z paskami owiniętymi na nadgarstkach. Plecak można powiesić na piersi, a siedząc wsunąć między kolana. Większe bagaże dobrze wrzucać na półki nie nad sobą, a naprzeciw – tak, by mieć z nimi stały kontakt wzrokowy. Przydatne są dodatkowe kieszenie wewnętrzne, na co należy patrzeć już przy zakupie lub saszetki z podwójnymi zapięciami mocowane na brzuchu, czy do paska spodni. Nie na klamry.

Siadamy dalej od drzwi, na liniach nocnych możliwie blisko kierowcy.

W tłoku lepiej nie korzystać też z telefonów komórkowych, tabletów, laptopów. To naprawdę nie problem wyrwać, podać koledze przy drzwiach i momentalnie zniknąć razem z nim w dwóch różnych kierunkach… A świat się nie zawali, jeśli skontaktujemy się z koleżanką, sprawdzimy Facebooka lub posłuchamy muzyki godzinę później. Nie dawajmy też dzieciom zbyt drogich gadżetów, niech korzystają z nich w domu, a „na miasto” używają zastępczych, tanich.

Warto spisać sobie numery seryjne, oznakować sprzęt dla łatwiejszego rozpoznania, gdzieś pod obudową.

Kupując bilety lepiej nie wyjmować całego portfela – przygotujmy sobie drobniejsze pieniądze przed wyjściem z domu i trzymajmy w kieszeni lub osobnej portmonetce – ot, tyle co na przejazd, drożdżówkę i kawę.

Czy o noszeniu kompletu dokumentów w portfelu trzeba wspominać? Okazuje się, że trzeba – ludzie są po prostu wygodni, wolą mieć wszystko razem, by nie zapominać o przekładaniu z kurtki do kurtki, z torby do torby. Ale czy rzeczywiście codziennie używamy wszystkich kart płatniczych i wszystkich dokumentów? Od wielu lat nie korzystam na przykład z dowodu osobistego. Do wylegitymowania wystarcza mi prawo jazdy, ewentualnie zabieram dowód do urzędów, które wymagają podwójnego legitymowania. Za to oszustowi takie podwójne dokumenty mogą się bardzo przydać.

Kradzież należy zgłaszać pracownikom środków transportu, urzędom i policji, lecz… Policja zwykle odsyła tylko, by wyrobić sobie nowe dokumenty, bank zablokuje karty i pobierze może opłaty za nowe.

Stanowczo taniej i zdrowiej poświęcić nieco uwagi bezpieczeństwu, niż psioczyć po fakcie…