Kino post-apo #3: ARCH, Helio, ØDELAND

Obiecałem, że do propozycji filmowych dorobię krótkie recenzje, jednak nie chce pisać zbyt wiele, by nie zepsuć Czytelnikom niespodzianki. Problem z recenzjami w necie na aspirujących serwisach jest taki, że autorzy są zbyt nadgorliwi, dużo recenzji jest nieco „bufonowatych”, egzaltowanych i za dużo zdradzają. Wolę unikać takich klimatów zbytniego „koneserstwa”. Psuje to w sumie radość z odkrywania filmów.

Ten i poprzednie wpisy jeszcze wyedytuję, dodam uwagi, opinię odnośnie filmów post-apo, w miarę możliwości sposób na polskie tłumaczenia, lub adnotacje (jeśli film nie wymaga tłumaczeń, itp.). Zapraszam do zerkania, polecania i powrotu do wpisów w przyszłości. Całą formę polecania filmów jeszcze przemyślę, tymczasem, by autorskie dylematy nie przysłaniały konkretu – lecimy z tymi filmami.

ARCH

Na początku myślałem, że ten film to lekki żart, czy ewidentna humorystyczna i fanowska produkcja z nutą autoironii. Komiksowość filmu jest aż przerysowana, tymczasem finał zaskakuje i wyjaśnia rewelacyjnie nietypową formę filmu. Po prostu musisz to oglądnąć!

Helio

Film przypomina mi produkcje takie, jak „Mroczne miasto” oraz „Miasto cienia”, jeśli znasz te filmy, to i ta już powiedziałem za dużo, jeśli nie – czas nadrobić zaległości. Tymczasem oglądnij ten krótki film o post-apokaliptycznym mieście pod ziemią.

ØDELAND

Wyróżniam ten film na tle wielu pozycji robionych czasem na siłę w języku angielskim, tu mamy oryginalny język twórców. Film jest o przetrwaniu ojca i córki w świecie post-apo (ile to już motyw rodzić+dziecko był eksploatowany w post-apo, ehhh). Główny temat? Zaufanie w czasie po apokalipsie. Film pewnie nie zaskoczy konesera, ale zerknijmy na tą skandynawską produkcję.

Masz jakieś propozycje? Pisz śmiało!

Ja tymczasem wracam do zabawy 😉

Kino post-apo #2: The Last Man, State Zero, The Reckoning