Herbata własnej roboty (herbata słowiańska – wierzbówka kiprzyca)

Czas szybko mija. Do zimy tylko kilka miesięcy. A co najlepiej smakuje przy ognisku w zimny dzionek??….oczywiście herbata. Proponuję Wam abyście sami sobie zrobili porządną herbatę. Mówię tu o Ivan Czaj…z wierzbówki kiprzycy.

Zbieramy liście, które trzeba przefermentować. Najlepiej zebrane liście mocno upchać w słoju i wystawić na słońce. Liście powinny zmienić kolor z zielonego na brązowy.
Co dalej. Wyciągamy sfermentowane liście i lekko odciskamy.No i teraz dwie opcje. 1-możemy liście rozdrobnić..czyli pociąć wypasionym nożem /czytaj Mora ;)/ na małe kawałki lub opcja 2.. pozostawić duże liściory.

Jedziemy dalej. Znów dwie opcje. Albo robimy herbatę zieloną..czyli suszymy w temp.30-40 stopni…..albo suszymy w wysokiej temperaturze 90-100 otrzymując herbatę czarną.

No i już GOTOWE. Taki zapas czaju przyda się na zimowe wypady. Bardzo lubię smak Ivan Czaju…bo tak się zwie herbata z wierzbówki.

Autor wpisu oraz zdjęć:

Ireneusz Trylski