Domowy survival oraz zimowy spacer w parku.

Dwa weekendy temu było zimno, jednak bez przesady, bo max. -5 stopni, pogoda bardzo sucha, choć nie słoneczna. Stwierdziłem, że można się jak najbardziej przejść niedzielny spacer w sam raz. Poszedłem z dzieckiem do miejskiego parku, gdzie jest także mini zoo i ptaszarnia. Oczywiście obydwoje ubrani ciepło i puchato…

Zdjęcie-1404przez 45 minut spaceru w parku, w którym normalnie potrafią być tłumy ludzi – lokalesów i przyjezdnych… zauważyliśmy tylko staruszka na spacerze oraz jedną rodzinę z jakimś chłopczykiem. Wymarłe miasto i wymarły park, a przecież temperatura jak na tę porę roku bardzo dobra, sucho, przyjemnie.

Zdjęcie-1402No ale teraz tak jest, że lekko zawieje, lekko mróz chwyci i już ludzie kiszą się w domach przed TV, przed Fesjbukiem, itp. Jak byłem szczeniakiem to się nie cackaliśmy, czy śnieg, czy wiatr, czy mróz… byle jak najszybciej na dwór, na górkę, do lasu, pograć w piłkę, itp.

Zdjęcie-1398Teraz rośnie nam młode pokolenie cherlaków i spaślaków.

Miejski survival, czy inaczej mówiąc domowy survival zaczyna się od takich pozornie banalnych sytuacji jak moja, od pokazania dzieciakowi, że można, że trzeba, że nie można być miękka kluchą, siedzącą z herbatką w kocyku przed komputerem zaledwie przy -5 stopniach na zewnątrz.

Co Ty o tym myślisz?