Czy preppersi i survivalowcy powinni angażować się politycznie?

Czy preppers/survivalista powinien angażować się politycznie? To jest ciekawe pytanie, na które jednakże mam szybką i prostą odpowiedź: NIE. W dzisiejszym wpisie mogę jedynie podać kilka argumentów wspierających moją opinię.

Przede wszystkim wyobraźmy sobie sytuację W czy inne SHTF, mega kryzys, itp. Co jest naszym celem w takiej sytuacji? Po pierwsze przetrwać, po drugie stworzyć sytuację umożliwiającą przetrwanie długofalowe, a to oznacza kooperacje.

Polityka niszczy kooperację, polityka polaryzuje ludzi a z przyjaciół czyni wrogów. Ludzie podburzeni polityką stają się gwałtowni, skłonni do zachowań agresywnych, bezmyślnych-stadnych. Obecnie w Polsce mamy zasadniczo duopol, dwa główne obozy polityczno-światopoglądowe, które na poziomie najniższym (czyli zwolenników poszczególnych partii) nienawidzą się wzajemnie. Z czego wynika ta nienawiść? Zasadniczo z drobnych, kosmetycznych różnic w wizerunku partii oraz przyczyn religijnych. Owszem, może i znalazło by się kilka naprawdę głębszych tematów do dyskusji między zwolennikami tych dwóch bloków politycznych, ale śmiem zauważyć, że w sytuacji W żadne z tych tematów nie miałyby praktycznego znaczenia.

Nie muszę sobie nawet wyobrażać sytuacji gdzie w niedzielę na obiad przychodzi do nas wujek Zbigniew i spod wąsów ochlapanych rosołem psioczy coś na temat kota Prezesa, a kuzyn Tomek zaczyna się z nim kłócić, że nie ma racji bo ten ryży „organ męski” to zdrajca Ojczyzny… zaczynają do siebie syczeć, robi się nieprzyjemnie… Potem na kawę z ciastem przychodzi ciotka Justyna i zaczyna coś szemrać o roli Kościoła, a siostra Julka rzuca jej kąśliwe uwagi na temat skandali biskupa Euzebiusza i zaczyna kwestionować np. „zakaz handlu w niedzielę” i zaczynają się rodzinne konflikty na skalę taktycznego uderzenia nuklearnego, wzajemne obrażanie, zrywanie kontaktów rodzinnych na miesiące, albo i lata…

Zobacz tutaj:

Kryzys – Polska. Przygotowanie na trudne czasy

…tylko jakie to wszystko miałoby znaczenie w razie W albo innej ostrej sytuacji kryzysowej? Tu nie będzie już mowy o kocie Prezesa, bo albo kuzyn z wujkiem się dogadają i będą zgodnie działać w celu zapewnienia zasobów rodzinie, albo zadziała prawo Darwina (nawet jeśli obydwoje petentów nie wierzy w prawa Darwina).

Kolejne konflikty polityczno-filozoficzne obecne w rodzinach, albo wśród znajomych, tym razem na linii eko-wegetarianie kontra ludzie lubiący tradycyjną dietę, czyli dobry kawał mięcha. Szwagierka Dominika jest veganką i zapaloną ekolożką, najchętniej, gdyby była u władzy, zakazałaby produkcji mięsa, szczególnie wołowiny, bo ta produkcja wytwarza wiele gazów cieplarnianych… szwagierka chce ograniczać swój ślad węglowy i ze swojej skórzanej torebki wyciąga najnowszego ajfona z etui w kolorze tęczy i pokazuje jakieś wykresy CO2…

…tylko jakie to ma znaczenie? Idę o zakład, że wystarczą 3-5 dni głodu a taka Dominika własnoręcznie ukręci łeb np. królikowi aby nakarmić swojego synka, który zacznie płakać z głodu! Myślę, że 7-10 dni bez jedzenia starczy, aby taka Dominika własnoręcznie upolowała np. kota, czy innego bezpańskiego kundelka wałęsającego się po dzielnicy. Skąd to wiadomo? Tak zachowywały się matki w czasie Powstania Warszawskiego.

W razie W, SHTF, ostrego kryzysu całą polityka, religia, ideologia, filozofia nagle przestaje mieć znaczenie, liczy się to aby przeżyć, wygrać, albo dać się pokonać, zdobyć żywność i zasoby, albo umrzeć z głodu i zimna.

W razie W albo nauczymy się ze sobą kooperować,, albo zginiemy. Mimo, że jeden jest zwolennikiem szlachetnego połysku sierści kota Prezesa, a drugi walczy w obronie praw królików i nutrii, to albo znajdziemy wspólny język, albo po nas…

Dla mnie, jako preppersa, cała polityka/filozofia, itp. jest nie tylko niepotrzebna, co śmieszna, irytująca. Nawet kilka lat temu pozbyłem się telewizora – by nie przyjmować tego chłamu do swojej wiadomości. Staram się skupić nad tym, co naprawdę ma sens. Napisz jak Ty się na to zapatrujesz.

Spożywanie gołębi

Motocykl czy samochód jako środek ewakuacji?